Mężczyzna ściśle przestrzega diety przez sześć dni w tygodniu, a w niedzielę pozwala sobie na „dzień ładowania” pizzą, piwem i ciastem, szczerze wierząc, że jest to dobre dla metabolizmu.
Nie bierze pod uwagę, że takie huśtawki tylko kołyszą insuliną i utrwalają wzorzec „złego” i „dobrego” jedzenia, który prowadzi do zaburzeń odżywiania, donosi .
Dietetyk wyjaśnia, że koncepcja cheatmilu pochodzi ze sportu i sprawdza się tylko w przypadku profesjonalnych sportowców z ogromnym wydatkiem energetycznym i doskonałą wrażliwością na insulinę. Dla przeciętnej osoby, która niewiele się rusza, takie obciążenia przynoszą jedynie dodatkowe złogi tłuszczu i poczucie winy, które jest ponownie zjadane.
Zdjęcie:
Psychologicznie zakazany owoc jest słodki, a surowe ograniczenia prowokują załamania bardziej niż elastyczne podejście z włączeniem ulubionych potraw w rozsądnych ilościach. Kiedy dana osoba wie, że może zjeść kawałek ciasta bez wyrzutów sumienia każdego dnia, nie rzuca się na niego w „dozwolonym czasie”, jakby był to ostatni w życiu.
Prawdziwy cheatmil nie polega na obżarstwie, ale na świadomym włączaniu ulubionych potraw do diety bez poczucia winy i późniejszych ograniczeń. Jeśli ktoś zje pizzę z przyjaciółmi i następnego dnia wraca do normalnej diety, to działa, ale jeśli po pizzy następuje tydzień strajków głodowych i kolejne załamanie, to jest to zaburzenie.
Badania pokazują, że ludzie, którzy są elastyczni w swojej diecie i nie dzielą żywności na „czystą” i „zakazaną” są mniej narażeni na otyłość i mają zdrowsze relacje z jedzeniem. Rygorystyczne diety dają szybkie rezultaty na początku, ale w dłuższej perspektywie przegrywają z intuicyjnym jedzeniem bez sztywnych granic.
Metabolicznie organizm nie dba o to, czy dana osoba zjadła pizzę w niedzielę, czy podzieliła ją na trzy posiłki w ciągu tygodnia. Huśtawka głodu i obżarstwa jest bardziej szkodliwa niż stałe umiarkowane spożywanie tego, na co ma się ochotę, ponieważ powoduje szarpnięcie insuliny i powoduje, że organizm wpada w panikę i gromadzi zapasy.
Najlepszą strategią jest całkowite usunięcie koncepcji cheatmila i pozwolenie sobie na jedzenie dowolnego jedzenia, ale słuchanie swojego ciała i zatrzymanie się, gdy nadejdzie sytość. Kiedy nie ma żadnych zahamowań, łaknienie znika, a ludzie nagle odkrywają, że to samo ciasto nie wydaje się już tak pożądane jak kiedyś.
Subskrybuj: Czytaj także
- Jak dostawa gotowej do spożycia żywności wpływa na nasze zdrowie: dietetyk o ukrytych składnikach i iluzji prawidłowego odżywiania
- Dlaczego z wiekiem trudniej jest schudnąć, nawet na diecie: endokrynolog o zmianach hormonalnych
