W książkach i filmach historia zwykle kończy się w najciekawszym momencie – pocałunku lub ślubu – a to, co dzieje się później, zostaje pominięte.
I dobrze byłoby to zostawić, bo dalej zaczynają się kryzysy, o których w pięknych historiach nie godzi się mówić, donosi korespondent .
Pierwszy poważny kryzys przychodzi, gdy różowe okulary spadają i okazuje się, że książę chrapie, a księżniczka rzuca rzeczami na krzesło. W tym momencie wiele osób myśli, że popełnili błąd, podczas gdy w rzeczywistości właśnie spotkali się z rzeczywistością.
Zdjęcie: Pixabay
Psychologia systemów rodzinnych zna kilka uzasadnionych kryzysów: pierwszy rok, trzy lata, siedem lat, dorastanie dzieci i kryzys pustego gniazda. Każdy z nich jest jak test więzi: jeśli sieć przetrwa, połączenie tylko się wzmocni.
Najsilniejsze pary wyróżniają się nie brakiem problemów, ale umiejętnością nierozpraszania się przy pierwszych oznakach burzy. Wiedzą, że po każdej burzy następuje albo długa jesień, albo nowy rozkwit, ale na pewno nie koniec świata.
Kryzys to moment, w którym stare już nie działa, a nowe jeszcze się nie narodziło, a w tej przerwie bardzo łatwo jest zrobić bałagan. Najmądrzejszą rzeczą do zrobienia w takim okresie jest niepodejmowanie ważnych decyzji, po prostu przeczekanie go i kontynuowanie rozmowy.
Badania długoletnich par pokazują, że ich sekretem nie jest brak konfliktów, ale umiejętność powrotu do siebie po kłótniach. Mogą trzasnąć drzwiami, ale zawsze wiedzą, gdzie leży zapasowy klucz.
Ci, którzy razem przeszli przez kryzysy, zyskują specjalną więź, której nie da się wyjaśnić słowami. To jak wspólny sekret lub wspólna wojna: byłeś w okopach i wiesz, że za tobą jest ktoś, kto nie ucieknie.
Czytaj także
- Dlaczego tak przerażające jest powiedzenie „kocham cię” jako pierwszy: sekret siedmiu pieczęci
- Ile czasu zajmuje pogodzenie się z byłym: prawda, której nie mówią na głos
