Zdrada jest tematem powieści, filmów i szeptów w kuchni, delektując się szczegółami i drżąc z przerażenia.
Ale jest coś straszniejszego niż zdrada – to obojętna cisza, która pojawia się, gdy dwoje ludzi nie ma o czym rozmawiać, donosi korespondent .
Nuda w związku wkrada się niepostrzeżenie, jak jesień, która pewnego ranka po prostu maluje liście na żółto. Nadal jecie razem śniadania, nadal wieczorami oglądacie filmy, ale w środku nie ma iskry, nie ma ciepła, nie ma chęci zaskoczenia.
Zdjęcie: Pixabay
Zdradę można przetrwać, można wybaczyć, można nawet stać się po niej silniejszym, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Ale jak przetrwać wieczory, kiedy patrzysz w telefon, bo kontakt wzrokowy nie jest już interesujący?
Nuda nie rodzi się z braku wydarzeń, ale z braku rozwoju, z tego, że ludzie przestają się rozwijać w jednym kierunku. Ktoś zajął się nowym biznesem, ktoś znalazł hobby, ktoś po prostu zamarł w miejscu, a przepaść między nimi powiększa się z każdym dniem.
Najbardziej frustrujące jest to, że nikt nie jest winny, nie ma czarnego charakteru, nie ma zdrajcy, są tylko dwie osoby, które się sobą znudziły. A tej nudy nie da się wyleczyć ani seksem, ani podróżami, ani prezentami, bo ona jest w środku.
Leczy ją tylko jedno – wspólny ruch, wspólne zainteresowanie, wspólny cel, dla którego chce się budzić. Kiedy para ma projekt, czy to remont, biznes czy wychowywanie dzieci, nuda ustępuje, ponieważ nie ma czasu na nudę.
Ale jeśli nie ma czegoś takiego, jeśli po prostu egzystujesz obok siebie jak dwóch sąsiadów we wspólnym pokoju, werdykt jest ostateczny i nie można się od niego odwołać. Ponieważ nie ma nic bardziej samotnego niż bycie samemu, gdy w środku jest pustka.
Subskrybuj: Czytaj także
- Po co szukać ideału, skoro można wyhodować własny: ogrodnicza teoria miłości
- Jak jedno proste słowo „nie” może przetestować związek: test dojrzałości

