Jesteśmy gotowi umawiać się na randki, spotykać, zrywać i szukać ponownie przez lata, tylko po to, by uniknąć wypowiedzenia na głos przerażającego słowa „na zawsze”.
Za tym strachem nie kryje się strach przed konkretną osobą, ale przerażenie przed własnym wyborem, którego nie można anulować, donosi korespondent .
Odpowiedzialność jest przerażająca, ponieważ odcina drogi ucieczki, pozbawiając złudzeń, że gdzieś jest ktoś lepszy. Dopóki nie dokonaliśmy wyboru, jesteśmy wolni, możemy marzyć, możemy wypróbowywać nieskończoną liczbę opcji, nie zatrzymując się na żadnej.
Zdjęcie: Pixabay
Prawda jest jednak taka, że życie bez wyborów to też wybór, tylko dokonywany nieświadomie, metodą niekończącego się odkładania na później. Niekończące się poszukiwanie ideału często okazuje się tylko pięknym parawanem dla strachu przed prawdziwymi związkami.
Prawdziwy związek to nie zawsze wakacje, to czasem nuda, czasem zmęczenie, czasem chęć trzaśnięcia drzwiami i odejścia. Ale to też ten głęboki ocean, w którym strach nurkować, ale w którym można znaleźć tylko perły.
Infantylna część nas chce gwarancji, chce wiedzieć, że jutro się nie zakochają, że nie umrą pojutrze, że wszystko zawsze będzie dobrze. Ale dorosła część nas rozumie: nie ma żadnych gwarancji, jest tylko wybór bycia razem dzisiaj, teraz, w tej minucie.
Wybierając odpowiedzialność, nie wybieramy dożywotniego więzienia, ale dobrowolne zobowiązanie do budowy wspólnego domu. Ten dom może mieć trzęsienia ziemi, dach może przeciekać, ale jest twój i tylko ty decydujesz, czy go naprawić, czy sprzedać.
A kiedy ten wybór zostanie dokonany, pojawia się cudowny spokój ducha, którego nie było podczas niekończącego się rzucania. Ponieważ kotwica jest zarzucona i nawet podczas burzy wiesz, czego się trzymać.
Subskrybuj: Czytaj także
- Jak przetrwać oszustwo i się nie załamać: trzy kroki przez piekło
- Co się stanie, jeśli przestaniesz porównywać swoje relacje z relacjami innych ludzi: eksperyment na całe życie
