Jest taka stara mądrość: jeśli nie lubisz czegoś w kimś innym, poszukaj tego w sobie i to działa bezbłędnie.
Partner to nie tylko odrębna osoba, to także lustro, w którym odbijają się nasze własne cienie, donosi korespondent .
To, co wkurza drugą osobę po zęby, prawie zawsze jest w nas, tylko głęboko ukryte. Nie możemy znieść chciwości u innych, ponieważ boimy się, że sami okażemy się chciwi, nie możemy tolerować lenistwa, ponieważ zabraniamy sobie odpoczynku.
Zdjęcie: Pixabay
Mechanizm ten nazywany jest projekcją i działa automatycznie, bez naszej wiedzy i zgody. Przypisujemy naszemu partnerowi to, czego nie możemy zaakceptować w sobie i szczerze nienawidzimy tego w nim.
Najlepsza część zaczyna się, gdy zdajemy sobie z tego sprawę i decydujemy się kopać we własnym ogrodzie warzywnym zamiast podlewać czyjś. Zamiast twierdzić „jesteś taki leniwy”, możemy zadać sobie pytanie: gdzie nie pozwalam sobie na relaks?
Partner często pojawia się w naszym życiu właśnie po to, by pokazać nam siebie ze wszystkich stron. Jest jak lustro w przymierzalni: pokazuje nam to, czego nie widzimy, gdy stoimy twarzą w twarz.
Oczywiście nie wszystko, co jest irytujące, jest naszą projekcją, czasami dana osoba jest naprawdę nie do zniesienia. Ale jeśli irytacja jest zbyt silna, zbyt emocjonalna, zbyt osobista – warto przyjrzeć się jej bliżej.
Związki dojrzewają właśnie wtedy, gdy przestajemy obwiniać lustro i zaczynamy zajmować się tym, co w nim widzimy. Ponieważ lustro się nie zmienia, tylko my się zmieniamy, a wtedy odbicie staje się inne.
Subskrybuj: Czytaj także
- Czym jest dojrzała miłość: dlaczego nie jest jak kino
- Jak przebaczyć, gdy przebaczenie jest niemożliwe: droga przez samego siebie
