Na początku związku rośniemy jak na drożdżach – nowe doświadczenia, nowe emocje, nowe oblicza nas samych i naszego partnera.
Każdy dzień przynosi odkrycia i wydaje się, że ten pociąg będzie pędził do przodu z coraz większą prędkością w nieskończoność, donosi korespondent .
Ale czas mija, prędkość zwalnia i pewnego dnia zauważamy, że stoimy w miejscu, a wokół nas jest ta sama sceneria. Rozmowy stały się przewidywalne, wieczory są takie same, a przyszłość jest postrzegana jako niekończące się powtórzenie dnia dzisiejszego.
Zdjęcie: Pixabay
Kiedy jedna osoba w parze przestaje się rozwijać, a druga kontynuuje, tworzy się między nimi przepaść.
Najpierw mała szczelina, którą można przekroczyć, a następnie ogromny kanion, którego nie da się już pokonać.
Rozwój niekoniecznie oznacza karierę czy edukację, chodzi o wewnętrzne zmiany, o zainteresowania, o spojrzenie na życie. Nie chodzi o zastyganie w jednym punkcie, ale o ciągłe zaskakiwanie siebie i partnera nowymi aspektami.
Najnudniejsze związki to te, w których ludzie pozostają w stanie, w jakim poznali się dziesięć lat temu.
Są jak eksponaty muzealne pod szkłem – piękne, ale nie można ich dotknąć i nigdy się nie zmieniają.
Ważne jest, aby pamiętać, że można rozwijać się razem, wybierając wspólne hobby, projekty, cele, które posuwają was oboje do przodu. Jeśli jednak twój partner kategorycznie sprzeciwia się jakimkolwiek zmianom, a tobie jest ciasno w starych ramach, będziesz musiał dokonać wyboru.
Miłość nie toleruje statyczności, żyje tylko tam, gdzie jest ruch, choć powolny, choć z przystankami, ale do przodu.
A ten, kto się zatrzymał, ryzykuje, że pewnego dnia odkryje, że jego pociąg odjechał bez niego.
Subskrybuj: Czytaj także
- Dlaczego wybieramy tych, którzy nie wybierają nas: psychologia niedostępności
- Dlaczego przyjaźń jest niezbędna w miłości: o czym zapominają namiętni kochankowie

