Od dzieciństwa uczono nas, że płacz jest wstydliwy, zwłaszcza dla mężczyzn, ale także dla kobiet – że jest to słabość, manipulacja i brzydota.
Połykamy łzy, zaciskamy zęby, chodzimy do łazienki, tylko po to, aby nasz partner nie widział tej „słabości”, donosi korespondent .
Ale łzy nie są słabością, ale po prostu fizjologiczną reakcją na silne emocje, sposobem na rozładowanie napięcia. Kiedy je ukrywamy, ukrywamy przed naszym partnerem część siebie, najbardziej prawdziwą, najbardziej żywą, najbardziej szczerą.
Zdjęcie: Pixabay
Badania pokazują, że dzielenie się emocjami, w tym smutkiem i bólem, zbliża ludzi bardziej niż wspólna radość. Ponieważ w radości wszyscy jesteśmy piękni, ale w smutku jesteśmy prawdziwi, bez masek i bez obrony.
Ten, kto widzi twoje łzy i nie odwraca wzroku, ale obejmuje cię, przechodzi test zaufania, którego nie można przejść w żaden inny sposób. Udowadnia, że jest gotowy być z tobą nie tylko w święta, ale także w najczarniejszą noc, kiedy wszystko jest rozdarte w środku.
Psychologowie potwierdzają: pary, w których dozwolone jest płakanie przed partnerem, mają znacznie głębszą więź i mniej się kłócą. Ponieważ nie ma potrzeby gromadzenia napięcia, gdy można wypłakać się w ramię ukochanej osoby.
Oczywiście łzy nie powinny stać się narzędziem manipulacji, sposobem na uzyskanie tego, czego chcesz za wszelką cenę. Ale kiedy pochodzą z duszy, z bólu, z prawdziwego uczucia, ukrywanie ich jest okradaniem związku ze szczerości.
Pozwolić sobie na płacz przed partnerem to pozwolić sobie na bycie prawdziwym, wrażliwym, żywym. A ktokolwiek odważy się to zrobić pewnego dnia, odkryje, że po łzach przychodzi zaskakująca ulga i czułość, której wcześniej nie było.
Subskrybuj: Czytaj także
- Dlaczego męczą nas nasi bliscy: zespół wyczerpania emocjonalnego
- Jak jedno wspólne hobby zmienia relacje: trzeci filar siły
