Często mylimy empatię z chęcią natychmiastowego rozwiązania problemu, udzielenia rady, powiedzenia „nie martw się, wszystko będzie lepiej”.
Ale w chwili czyjegoś bólu nie potrzebujemy rozwiązań, ale po prostu obecności, gotowości do bycia tam w tym piekle, donosi korespondent .
Empatia to zdolność nie tylko rozumienia umysłem, ale także odczuwania skórą tego, co czuje druga osoba. To umiejętność wejścia do jego świata i pozostania tam, nie próbując go przerabiać, nie doradzając, jak zrobić to lepiej, ale po prostu trzymając go za rękę.
Zdjęcie: Pixabay
Badania pokazują, że pary o wysokim poziomie empatii łatwiej przechodzą przez kryzysy i szybciej wychodzą z kłótni. Dzieje się tak, ponieważ nie tracą czasu na zastanawianie się, kto ma rację, ale natychmiast odczuwają ból drugiej osoby i zbliżają się do siebie.
Empatia nie jest dana od urodzenia każdemu w równym stopniu, jest to mięsień, który można i należy trenować. Wymaga wysiłku – aby zatrzymać swój wewnętrzny dialog, swoje oceny, swoje rady i po prostu usłyszeć drugą osobę.
Najtrudniejszą rzeczą w empatii jest nie przywłaszczanie sobie czyjegoś bólu, nie zatapianie się w nim, ale bycie obecnym, utrzymywanie swojej obecności. To tak, jakby trzymać tonącą osobę, ale nie pozwolić się pociągnąć na dno, pozostać wsparciem, a nie ratunkiem, który również idzie na dno.
Kiedy twój partner czuje, że naprawdę rozumiesz jego ból, przestaje się bronić i otwiera się przed tobą. W tym otwarciu rodzi się głębia intymności, której żadne słowa miłości nigdy nie dadzą.
Empatia zamienia kłótnię w dialog, a dialog w uścisk, ponieważ za gniewem zawsze kryje się ból. A ten, kto wie, jak dostrzec i zaakceptować ten ból, otrzymuje klucz do serca, które być może już zaczęło się zatrzaskiwać.
Subskrybuj: Czytaj także
- Dlaczego warto spać w osobnych łóżkach: nieoczekiwany sekret silnego małżeństwa
- Dlaczego wdzięczność jest ważniejsza niż słowa miłości: cicha siła przyzwyczajenia
