Kiedy coś idzie nie tak, pierwszą skłonnością jest znalezienie winnego i ukaranie go, aby nie zostać ukaranym ponownie.
Zaczynamy badać: kto spojrzał w złą stronę, powiedział coś niewłaściwego, zrobił coś niewłaściwego, a w tym dochodzeniu tracimy najważniejszą rzecz, donosi korespondent .
Psychologia nazywa to „podejściem obwiniania” i niszczy ono relacje szybciej niż jakikolwiek problem. Ponieważ kiedy szukamy winnego, nie szukamy rozwiązania, szukamy ofiary, na której możemy wyładować swój gniew.
Zdjęcie: Pixabay
W każdej parze zdarzają się kłopoty: zgubione pieniądze, zepsute urządzenia, zapomniane ważne rzeczy i tak, jedno z dwojga może obiektywnie popełnić błąd. Ale pytanie brzmi, co jest ważniejsze – ukaranie winnego czy zachowanie tego, co jest między wami.
Badania pokazują: pary, które jednoczą się przeciwko problemowi w trudnej sytuacji, a nie przeciwko sobie nawzajem, wychodzą z kryzysu silniejsze. Nie mówią „to twoja wina”, ale „mamy problem”, a to robi różnicę.
Przeniesienie uwagi z szukania winy na szukanie rozwiązania jest umiejętnością, która wymaga wysiłku, zwłaszcza w danej chwili. Jest to jednak umiejętność, która pozwala uniknąć tysięcy drobnych pretensji, które narastają przez lata, stając się murem.
Kiedy przestajemy szukać winy, przestajemy żyć przeszłością, w której nic nie można naprawić, i zaczynamy żyć teraźniejszością.
Teraźniejszości, w której możemy coś naprawić, w której możemy negocjować, w której możemy po prostu przytulić się i powiedzieć: czasami możemy sobie poradzić.
Miłość i szukanie winy są nie do pogodzenia, bo miłość to „my”, a wina to „ty przeciwko mnie”. I tylko ten, kto wybiera „my”, nawet w najgorszej sytuacji, buduje dom, w którym może mieszkać przez długi czas.
Subskrybuj: Czytaj także
- Jak nasi rodzice wpływają na to, kogo wybieramy: niewidzialna ręka przeszłości
- Dlaczego warto odejść, by powrócić: sztuka zdrowej separacji

